Obejrzałem w końcu sławną „Ostatnią rodzinę”, czyli głośny film Jana P. Matuszyńskiego o Beksińskich. Oczekiwania były duże, rozbudzone własną fascynacją postacią Zdzisława (jak nie kochać faceta, który ma w mieszkaniu ustawione 27 stopni Celsjusza?), wieloma pochwałami, które zebrał film, fantastycznie skrojonym trailerem i przynajmniej fragmentarycznie świetnym tekstem Jakuba Majmurka. A…